Centralny Ośrodek Duszpasterstwa Akademickiego

Kościół Akademicki św. Anny

Krakowskie Przedmieście 68

Zamknij

Zapisz się do newslettera

 *

zapisując się do newslettera akceptujesz regulamin.

* Pole wymagane

Administratorem bazy newslettera jest Duszpasterstwo Akademickie

Zamknij

Jak do nas dojechać?

 

Wpisz adres lub charakterystyczną nazwę

Zamknij

Jak do nas dojechać?

 

Wpisz adres lub charakterystyczną nazwę

Zamknij

Mapa serwisu

Zamknij
Wczytywanie zdjęcia...

Zamknij

W przygotowaniu

Funkcjonalność nie jest jeszcze dostępna.

Zamknij

English version

The English version will be available soon.

"Panie, nasz Boże, daj nam przez święty post zacząć okres pokuty, aby nasze wyrzeczenia umocniły nas do walki ze złym duchem"

 (Kolekta ze Środy Popielcowej) 

Strona główna / Duszpasterstwo Akademickie / Dobre Treści / Czytelnia / "Requiem" dla Jana Pawła Wielkiego

"Requiem" dla Jana Pawła Wielkiego

 

Niedziela, 3 kwietnia. Wszyscy byliśmy wstrząśnięci wydarzeniami wieczoru dnia poprzedniego, kiedy to nasz ukochany Ojciec Święty odszedł do Domu Ojca. Myślę, że nie muszę nikomu przypominać, jak bardzo poczuliśmy się wtedy osamotnieni, osieroceni. Ale przecież mimo smutku i łez, w naszych sercach cały czas tliła się nadzieja, która nie opuszcza żadnego chrześcijanina - nadzieja, a właściwie pewność, że Jan Paweł Wielki przeszedł do lepszego życia, że zmienił tylko apartament z watykańskiego na niebieski i stamtąd będzie mógł z o wiele większą łatwością przedstawić nasze prośby i problemy "Najwyższym Instancjom". Dlatego właśnie zamiast płakać w poduszkę czy chodzić nerwowo z kąta w kąt, ciągnęliśmy tysiącami do warszawskich kościołów. Czuliśmy i nadal czujemy, że tam możemy być bliżej Niego i podczas każdej Eucharystii możemy na nowo upewniać się, że śmierć jest bez szans w starciu z Chrystusem.

Tak było i w niedzielę. Wspólnie z siostrą wybraliśmy Kościół św. Anny (nie po raz pierwszy zresztą) na naszą wieczorną modlitwę w intencji Ojca Świętego. Nie zdawaliśmy sobie jednak sprawy z tego, że będzie to modlitwa tak niezwykła - nie tylko, jak to przeważnie bywa, wyszeptana, często przez łzy, ale, wyjątkowo tego dnia, zagrana i wyśpiewana wspólnie przez Warszawski Chór Międzyuczelniany i orkiestrę Symfonia Viva. A jaka to modlitwa? - chyba najpiękniejsza przy takiej okazji - "Requiem" W.A. Mozarta.

Od ks. Rektora dowiedzieliśmy się, że orkiestrę i chór udało się skompletować właściwie w ciągu kilku godzin - potwierdziły się słowa, że dla Ojca Świętego potrafimy pokonywać największe nawet trudności. Publiczność, a raczej "współwykonawcy" - bo przecież to była nasza wspólna modlitwa - szczelnie wypełnili Kościół św. Anny i dużą część Placu Zamkowego. Staliśmy w ciszy i skupieniu, nawet w tłumie przed kościołem nikt nie podniósł głosu, nie było problemów z wyłączeniem telefonów komórkowych. Niektórzy z nas trzymali w dłoniach znicze lub świece, większość zapatrzona była gdzieś przed siebie, pogrążona w cichej modlitwie. O 20.20 usłyszeliśmy pierwsze dźwięki "Requiem". Przyznam, że od czasu, kiedy po raz pierwszy obejrzałem film "Amadeusz" w reżyserii P. Schaffera z niecierpliwością oczekiwałem chwili, kiedy będzie mi dane usłyszeć koncertowe wykonanie "Requiem". Przed oczami miałem umierającego Mozarta gorączkowo dyktującego kolejne takty swojego ostatniego, być może największego dzieła. Nigdy jednak nie pomyślałbym, że po raz pierwszy wysłucham "Requiem" w tak wyjątkowych okolicznościach.

Oczywiście już od pierwszych dźwięków do głowy zaczęły cisnąć mi się najróżniejsze myśli. Przyszło skojarzenie - to przecież takie niesamowite i niepowtarzalne spotkanie dwóch geniuszy - geniusza muzyki i geniusza serca. Było to spotkanie poza czasem, ponieważ obaj w swoim życiu dokonali dzieł, które opierają się przemijaniu. "Przecież nie cały umieram - to co we mnie niezniszczalne trwa" - napisał Jan Paweł II w "Tryptyku Rzymskim" i te słowa powróciły do mnie także tego wieczoru, może właśnie dzięki ponadczasowej, a więc też "niezniszczalnej" muzyce Mozarta. Wielkości Mozarta nie rozpoznali jego współcześni, nie zauważyli tego, jak bardzo przerósł i wyprzedził on swoją epokę - wskutek czego ten wielki człowiek zmarł w nędzy, zapomniany i opuszczony przez wszystkich. Wydawać by się mogło, że nie można tu znaleźć żadnego podobieństwa między Mozartem a Ojcem Świętym - przecież nawet zacięci przeciwnicy przyznawali, że Jan Paweł II jest osobistością wybitną, nie wspominając już nawet naszych słów zachwytu i radości, jakimi witaliśmy każde Jego wystąpienie czy nową książkę. Ale czy tak naprawdę często nie zostawialiśmy Ojca Świętego osamotnionego w Jego walce o odnowę świata? Łatwo było wymachiwać chorągiewkami podczas pielgrzymek, ale już znacznie trudniej skupić się na nieraz bardzo trudnych i wymagających słowach, które nam zostawiał. Więc może jednak to porównanie nie jest nieuzasadnione?

Takie myśli przychodziły, a z głośników rozstawionych przed św. Anną płynęła muzyka. Muzyka, która napełniła mnie niepokojem i muszę przyznać, ze trochę też strachem - strachem przed stanięciem z Bogiem twarzą w twarz - tam, po drugiej stronie. Ale kiedy parę dni później przeczytałem tłumaczenie słów, które towarzyszą muzyce Mozarta, przekonałem się, jak wiele jest w nich nadziei i ufności w miłość i miłosierdzie Stwórcy, który nie potępia nawet największego grzesznika. I znowu przyszły mi na myśl słowa Ojca Świętego - tylko dwa - Totus Tuus - Cały Twój. Mając taki wzór zawierzenia, aż wstyd wątpić, prawda?

Wybrzmiały ostatnie takty, muzycy w milczeniu zwinęli nuty i wyszli, tym razem nie żegnani burzą oklasków - nie były one w tym dniu stosowne. I my też rozeszliśmy się w milczeniu czując, że teraz już nie będziemy tacy sami. Oby tak się stało. Ostatnia myśl: Mozart nie dokończył swojego ostatniego dzieła - jego plany pokrzyżowała śmierć. Ale dokończeniem dzieła swojego mistrza zajęli się z wielką pasją jego uczniowie i dzięki temu dziś możemy go słuchać w wersji kompletnej. A czy w nas jest wystarczająco dużo zapału, żeby dalej rozwijać dzieło Jana Pawła Wielkiego? Mam wielką nadzieję, że tak - przecież zostawił nam szczegółową partyturę, napisał ją całym swoim życiem - teraz od nas zależy jak się nią posłużymy. A choć Ojciec Święty na pewno słucha teraz na co dzień chórów anielskich, to na pewno miło Mu będzie wychylić się z okna swojego niebieskiego apartamentu i usłyszeć znajome dźwięki, zagrane bez fałszu. A więc do dzieła!

Tomek

Najbliższa msza:
2017-03-25 07:30

Godziny sprawowania Mszy Św.

dziś (Piątek):
07:00, 07:30, 15:00, 18:30

Niedziela 2017-03-26:
08:30, 10:00, 12:00, 15:00, 19:00, 21:00

wiecej

Spowiedź:

podczas każdej mszy świętej 

dyżur spowiedniczy od poniedziałku do piątku w godz. 16:00 - 18:00. 

 

 

Adoracja Najświętszego Sakramentu: 

od poniedziałku do piątku w godz. 16:00 - 18:00. 

 


Zobacz nas na faceboooku!

Tam znajdziesz wszystkie galerie zdjęć.

 

   

Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Warszawie

Wymiana indywidualnego węzła cieplnego o niskiej sprawności i złym stanie technicznym, zaopatrującego w energię cieplną Rektorat Kościoła Akademickiego Św. Anny. Koszt projektu: 250 000 złotych - pożyczka zwrotna.

Przebudowa i rozbudowa sieci kanalizacji na terenie Kościoła św. Anny w Warszawie dofinansowana przez Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Warszawie, w formie dotacji, w kwocie 507.077,25 zł

Projekt i realizacja: K&K Media Solutions Spółka z o.o.
Wszelkie prawa zastrzeżone (c) 2007 - 2014 Centralny Ośrodek Duszpasterstwa Akademickiego.

stat4u